Czas leci i już styczeń nowego roku dobiega końca. Po świątecznej przerwie, obżarstwie i byczeniu się czas powrócić myślami i czynami do przygotowań wyprawy na Islandię. Tak więc podążając wzrokiem w północno-zachodnim kierunku rozpoznaliśmy sprawę podróży po wyspie, po bezdrożach - krótko mówiąc - o niezgubieniu się w otchłaniach dzikich dróg, czyli o mapach, nawigacji i przewodnikach.
Po wnikliwych testach naszych nawigacji (pamiętacie Ziutkę i Bolka?) okazało się, że Islandia jest traktowana po macoszemu. Nawigacja GPS, a dokładniej mapy nawigacji TomTom i MetroGuide Europe nie uwzględniają tego kraju. No więc trzeba się zabrać do roboty. Najłatwiej było kupić mapę papierową - samochodówka w skali 1:400000 freytag & berndt - uwzględnia nawet gruntowe drogi III kategorii, drogi górskie i nieutwardzone a także wodospady, gejzery, jaskinie, campingi i wiele innych przydatnych informacji. Fajnie - pewnie i tak nie będziemy się w takie górskie, nieutwardzone drogi zapuszczać bo strach na wertepy się wybierać. Lepiej jednak mieć niż błądzić - bo a nóż się nam zachce gdzieś na dziko zboczyć z trasy i powędrować, gdzie oczy poniosą ...
A co zwiedzać? Mamy przewodniki:
1. Elektroniczne wydanie Frommer's Iceland (Wiley Publishing,Inc.) - 387 stron. - dużo czytania!
2. Iceland, wydanie 6-te Lonely Planet - z omówieniem poszczególnych części Wyspy - bardzo dokładnie pokazujące specyfikę i krainy, trasy turystyczne i to, co powinno się zobaczyć - też dużo czytania ;)
3. Islandia z serii "Podróże marzeń" - Biblioteki Gazety Wyborczej - bardzo lubimy przewodniki tej serii.
4. Islandia - wydawnictwo National Geographic.
To akurat lektura na długie, zimowe wieczory. Nie da się nudzić.
P.S.
Dostaliśmy w prezencie elektryczny kubek samochodowy, by podróż upływała w oparach zapachy gorącej kawy - dziękujemy BiM'y! Teraz już nam nie straszne śniegi, deszcze i wiatr.